Bo wino jest dla ludzi...

3 grudnia 2019

Nie wiedzieć czemu w naszym kraju przyjęła się maniera traktowania wina jako produktu ekskluzywnego. Pokutuje przekonanie, że wino to coś nadzwyczajnego, drogiego, wyjątkowego i… nie dla wszystkich.
Przesąd ten jest dla niektórych w pewien sposób wygodny; nie trzeba zmieniać utrwalonych schematów przedstawiania świata winiarskiego, łatwiej podnieść swój status jako „znawcy”, no i oczywiście można na winie więcej zarobić.


Sztampowe podejście, nie pozostawiająca miejsca na dyskusję wszechwiedza, pryncypialna postawa i autorytatywne tyrady, przerost formy nad treścią – to nie u nas!


WINNICOMANIA dobrze wie, że… wino jest dla ludzi.

 

 

Winem nie oszukasz
Podobno wino to najszczerszy trunek na świecie. Pomijając skrajnie dochemizowane mieszanki winopodobne,  tak właśnie jest. Degustacja nie znosi fałszu. Tzn. często nie jest go pozbawiona, ale sporo traci wtedy na jakości. Ileż to razy mniej doświadczeni konsumenci siedzą skonsternowani nad kieliszkami z winem i zastanawiają się jak to możliwe, że kompletnie nie czują tego, o czym opowiada prowadzący, albo co gorsze czują coś zupełnie innego? Ile razy wmawia się im, że się nie znają, bo zamiast kompotu wiśniowego mają skojarzenie z konfiturą wiśniową babci? Nic dziwnego, że boją się odezwać, albo o coś zapytać. Degustacja wcale ich nie bawi i dostarcza raczej średnio pozytywnych emocji.
Można oszukiwać winem… Tylko po co?!


My nie lubimy kamuflażu. Zwłaszcza przy polskich winach prawda w kieliszku bywa naga. Jeśli próbujemy wina stołowego nie wmawiamy nikomu, że to trunek wybitny. Jeśli degustujemy wino dobre, czy bardzo dobre nie mówimy Wam, że tak jest, i kropka. Podajemy powody, dla których mogłoby tak być i pytamy czy się z tym zgadzacie. No i to co naszym zdaniem jest najważniejsze – każde wino przedstawiamy razem z jego historią; miejscem, osobą, kontekstem. Tak by to co w kieliszku nie było tylko materiałem do technicznego rozkładu na czynniki pierwsze, ale żeby było prawdziwą przyjemnością.

 

 

Profesjonalizm nie boi się luzu
Nie silimy się na długie, literacko ubarwione opisy win. Ani w mowie ani w piśmie.  Szkoda nam czasu na dywagacje nad różnicami stylistycznymi między torfem, ściółką czy mokrą glebą. Nigdy nie dajemy nikomu kompletnej listy doznań płynących z konkretnego wina. Wolimy słuchać naszych gości. Suma rożnych drobiazgów sprawia, że nasze degustacje, czasem już od pierwszego kieliszka, są dyskusją i przeciekawym dialogiem. To naprawdę fascynujące jak różnie odbieramy aromaty i smaki, jakie miewamy skojarzenia… – jak pięknie się różnimy.


Czy to, że nie zawsze stawiamy kieliszki na białych, sztywno wykrochmalonych obrusach, nie „występujemy” w strojach wieczorowych i nie bijemy gości po łapach kiedy nie trzymają kieliszków za nóżkę ujmuje nam profesjonalizmu? Ocenę pozostawiamy Wam.
Reakcje i opinie naszych gości utwierdzają nas w przekonaniu, że idziemy w dobrym kierunku. Z sympatycznej, luźnej, poprowadzonej z humorem degustacji na pewno zapamiętuje się więcej z niż ze sztywnego wykładu akademickiego – żywym dowodem na to są nasi „cykliczni” goście, którzy z degustacji na degustację przychodzą lepiej przygotowani i chcą dowiadywać się więcej.

 

 

Wino to przygoda
Naturalnym środowiskiem WINNICOMANII jest plener. Wycieczki do winnic, degustacje w terenie, festiwale winiarskie… Naszym żywiołem jest ruch, dynamika i przygoda. Enoturystyka daje tyle możliwości! Wino to przygoda. Nie znosimy nudy. Nawet na szkoleniach i degustacjach pokazujemy wam góry zdjęć z naszych wypraw i opowiadamy jak pięknie i wyjątkowo jest w polskich winnicach, jaką przygodą jest ich poznawanie i jakimi interesującymi ludźmi są winiarze.

 

 

Przede wszystkim ludzie
Niektórzy uważają, że wina nie pije się samemu. W zasadzie nie jest to prawda, bo można. Ale co to za przyjemność?!
Dzielenie winnych przyjemności z innymi to to co daje najwięcej radości. Poznajemy się, wymieniamy doświadczenia, rozmawiamy. Człowiek jest stworzeniem stadnym, a biesiadowanie to dla naszego gatunku kwintesencja interakcji między osobnikami. Wino nas cieszy, łączy i wyzwala pozytywne emocje. Dlatego organizacja imprez daje nam tyle satysfakcji i radości. Nic nie może się równać z uśmiechem naszych zadowolonych gości.

 

 

Ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia
Niedawno ktoś powiedział nam, że jak tak dalej pójdzie to zorganizujemy degustację wina na Księżycu. Kto wie. Może kiedyś…


Cenimy sobie pomysłowość, bezkompromisowość i… odwagę. Wielokrotnie planując wydarzenia, słyszałyśmy: to się nie może udać. I co? Udawało się, i to jeszcze jak! Ogranicza nas tylko nasza wyobrażnia - zobaczcie najsłynniejszego pijcę polskiego wina... (foto: Michał Pajdosz)

 


 

 

Degustacja wśród krzewów winorośli – żaden problem. Obiad w winnicy – bardzo proszę. Winobranie – standard. Młode wino z gęsiną na różne sposoby – z przyjemnością. Dzika uczta z polskim winem i produktami regionalnymi – regularnie. Piknik winiarski, na którym dobrze będzie bawić się cała rodzina – oczywiście.  Maraton ponad dwudziestu polskich win – do zrobienia. Degustacja polsko-duńska – bez problemu. Pociąg enoturystyczny z winem na pokładzie – bułka z masłem.
Cieszymy się także, kiedy Winnicomania bywa inspirująca dla innych… My inspiracji szukamy wśród Was - naszych Gości. I zapewniamy Was, że dopóki będziecie jej nam dostarczać swoją obecnością nie zabraknie nam pomysłów i zapału.

 


Gorąco dziękujemy wszystkim, którzy z nami (współ)pracują z podobną do naszej pasją i miłością do win oraz jeszcze goręcej tym, którzy z nami degustują – to dla Was to wszystko robimy.