Pani Helena cz.1

10 lipca 2019

Nie ma seksu, przemocy, narkotyków. Jeszcze.
Obyczajowy. Pre-apokaliptyczny. Alkohol. Wulgarny język. 16+

Chujowa winoogrodniczka na kanwie Chujowej pani domu.
Zdecydowanie z przymrużeniem oka.

Pani Helena zasadziła Winnicę. Nie z tych imponujących, bezkresnych winnic; zaledwie kilkadziesiąt sadzonek. Ale Pani Helena jest dumna. Długo przekładała tą decyzję aż w końcu Mąż podjął ją za nią. Mąż z reguły rzuca pomysły, otumania Panią Helenę a potem zostawia z ich realizacją, wiedząc, że Pani Helena jak się za coś weźmie to nie odpuści. I stało się. Siedzi więc teraz i kopie w ziemi. Ona, wytwór Metropolii. Winnica to nie była miłość od pierwszego wejrzenia, ale Mąż też nie był. A teraz proszę, trwały związek (na chwilę obecną) od lat wielu, tak wielu, że już dawno pogubili obrączki, Pani Helena nawet dwa razy. A zapominanie o rocznicy ślubu to już tradycja. Czy z Winnicą też stworzę pasjonujący i nierozerwalny związek – zastanawia się Pani Helena....

Ostatnio na pytanie przyjaciółki Jadzi – Hela po co Ci ta winnica? – bredziła coś o szczęściu, napowietrzaniu, nasłonecznianiu, życiodajnym wpływie... Dyskretnie przemilczała fakt, że 15 minut wcześniej łyknęła 3 dawki ketonalu aby przeżyć; móc ustać na nogach i utrzymać kieliszek wina w ręku. Po cholerę wyrywa te chwasty. Nie zdąży mrugnąć a one już odrastają. Na dodatek jeszcze sieka je w akrobatycznych pozycjach bo winnica w niektórych miejscach jest prawie pionowa! Kto ją tam kurwa posadził?

Mąż kupił owce. To są ekologiczne kosiarki – mówił - Helenka pomogą Ci, trawkę będą jeść. Odpoczniesz sobie. To teraz lata i gówna zbiera, żeby enoturysta nie wdepnął przypadkiem. Bo enoturysta takim kolorytem to się chętnie zachwyca ale z daleka. One srają, ona zbiera i tak w kółko. Wodę do picia świeżą nalewa, sianko w szopie zmienia, dogląda. Martwi się, czy im nie za zimno, nie za gorąco, czy się nie pochorują, nie uciekną, enoturysty w dupsko nie ugryzą. Ale od kosiarki, faktycznie, odpoczywa.

Ps. Nie dajcie się nabrać na imponujące winnice w szwajcarskim Lavaux. Kompletnie ogłupiają